Jedyny minus tej bluzy z Mango jest taki, że trzeba prać ją w ręku, żeby nie oderwać naramiennych ozdobników. Większych minusów nie widzę:) W związku z tym, że nie mam pomocnika (zdjęcia), mam pewne problemy techniczne, żeby zrobić sensowne zdjęcie butów.
Z resztą z butami to ogólnie mam problem. Przez wiele lat żyłam w głębokim przekonaniu, że mam płetwy, a nie stopy (teraz tłumaczę sobie, że jakbym miała rozmiar 36, to przy 174cm wzrostu, przewróciłabym się na twarz;]), zwłaszcza, że najczęściej na pytanie czy mają nr 40-41 panie w sklepie mówiły "nie, nie ma". Kupowanie butów kojarzyło mi się z męczarnią i pewnego rodzaju upokorzeniem, bo zaczynałam mieć powoli wrażenie, że jestem jakimś dziwolągiem. Na szczęście, od paru lat już jest lepiej, a ja przestałam się zadręczać myślą, że mam ogromne stopy (bo jest mnóstwo osób, które mają większe:), ale pewna niechęć do kupowania butów mi pozostała.
Bluza: Mango
Spodnie: Zara
Buty: Venezia
Torebka: Zara
Naszyjnik: H&M
Bransoletki: z wieloma łańcuszkami/W. Kruk; dwie pozostałe/ prezenty
Zegarek: Calvin Klein